Przepis na modrą kapustę z burakiem, czosnkiem i miodem

SĄD: Czy oskarżony przyznaje się do winy?

OSKARŻONY: Tak Wysoki Sądzie. Przyznaję się. Zamordowałem tą kapustę z zimną krwią, Poszatkowałem na drobno, zamęczyłem, torturowałem i udusiłem w słoiku. Usunąłem też wszystkich postronnych światków. Utopiłem buraka w zakwasie i zmiażdżyłem główkę czosnku.

SĄD: Czy oskarżony żałuje swoich czynów:

OSKARŻONY: Nie Wysoki Sądzie, ani trochę.

SĄD: Postanawiam przesłuchać świadka – Panią Kapustę.

Staje Kapusta i zeznaje:

Oskarżonego poznałam na targowisku. Leżałam sobie spokojnie na samej górze palety euro i wtedy pojawił się ON. Zawsze pojawia się tam około pierwszej w nocy, pokręci się trochę, przywita z koleżkami spod ciemnej gwiazdy, tu zajrzy, tam zapyta o cenę. Upatruje sobie ofiar, knuje, węszy i planuje swoje zbrodnie.

SĄD: A czy pamięta pani przebieg wieczoru, pamiętnego czwartku, kiedy to oskarżony dokonał tej strasznej rzezi?

KAPUSTA: Pamiętam, jak by to było dziś, to był czwartek, 2 tygodnie temu. Leżałyśmy sobie z włoską i pekińską, spokojnie na blacie w kuchni, nie wadząc nikomu, tylko trochę nawalałyśmy się z włoszczyzny, bo jej trochę już natka przywiędła i korzenie, znaczy nogi, miała takie trochę niedomyte, taka rzepa na pietruszce ha ha.

SĄD: I co się wtedy stało?

KAPUSTA: Wtedy wszedł ON, wyjął ogromną dechę i taki 30 centymetrowy tasak z szuflady, przemiótł wzrokiem po blacie, zatrzymał się chwilę na bananie, ale ten zbrązowiał ze strachu w ułamku sekundy z zaraz go owocówki oblazły. Cóż nerwy to chłopak miał słabe , ale to mu życie uratowało, na niedługo co prawda, bo rano córka JEGO, swoją drogą też niezła psycholka przerobiła, znaczy tego banana, w blenderze na jakąś mleczną pulpę i wypiła, bo podobno się odchudza. A ON pominąwszy wspomnianego banana (Panie świeć nad jego miąższem) dalej zaczął rozglądać się po blacie w poszukiwaniu swojej ofiary.Oczywiście wybrał tą ździrę w czerwonej sukience, tą modrą, co się puszy przed każdym brokułem. Wziął ją tak szybko pociachał tym tasakiem na drobne wiórki, że pozostał tylko głąb i kupka czerwonego siana (swoją drogą, to móżdżek ta zdzira to miała malusi). Kroił i ciachał cieniutko, systematycznie i bezlitośnie, jak DEXTER jaki, aż struga kapuścianego soku zaczęła spływać na podłogę. Potem, jakby tego było mało, wziął jej kapuściane zwłoki i zaczął dusić i ugniatać w misce, a jeszcze soli wsypał, żeby bardziej bolało. Ta zdzira nie ważyła dużo, tak około półtora kilograma więc podobno 20 gramów soli starczyło, aby dokonała żywota, bidulka. Potem wziął wsadził łapę do słoika z zakwasem i rozpoczął polowanie na buraki. Te w popłochu uciekały, co nie było trudne, bo w zakwasie obślizgły trochę, ale TEN sadysta wyłowił ze trzy sztuki i roztarł na tarce w drobne wiórki, aż z buraków krew tryskała po ścianie. Mało mu było trzech buraków, to jeszcze zalał biedną kapustę dwoma szklankami zakwasu. Potem sięgnął na blat po czosnek, ale więcej to już nie widziałem Wysoki Sądzie, bo się plecami zasłonił.

SĄD: Powołuję kolejnego świadka – Pana Ogórka

OGÓREK: Ja widziałem wszystko Wysoki Sądzie, bo wystawiłem łepek z zalewy i oparłem się na koprze, którego zresztą również ON utopił w solance razem z nami dwa dni wcześniej. Z niego to niezły psychol jest. Najpierw wziął czosnek za główkę i tak mocno ścisnął, że mu wszystkie ząbki wypadły, potem je gniótł w prasce i sru do kapusty, A następnie mieszał i dusił, ubijał i gniótł tą kapustę, aż niewiele z niej zostało, tylko czerwona masa wypełniająca miskę do połowy. Dla zatarcia śladów polał to jeszcze czterema łyżkami lipowego miodu. Na dodatek postanowił jeszcze wszystkie swoje ofiary udusić dodatkowo w takim dużym, cztero-litrowym słoju i zamknął go na amen.
A po dwóch tygodniach widziałem jak cała jego rodzina pożerała kapustę ze słoika, mlaszcząc i ciamkając obrzydliwie, a ta JEGO żonka patrzyła też na nas swoim łakomym wzrokiem, ale że miałem łepek wystawiony z zalewy, to mi taka biała czapeczka urosła na główce i mnie nie chcieli zjeść. Ta czapeczka, to podobno z drożdżaków, czy jakoś tak, ostatni krzyk ogórkowej mody.

SĄD: Co BIEGŁY ma do powiedzenia na temat oskarżonego?

BIEGŁY: To wyjątkowo bezwzględny i bezlitosny morderca warzyw, zuchwały i bezlitosny, precyzyjny i nieustępliwy. Jego pasja do kiszenia i fermentowania szybko przerodziła się w obsesję i w jego pobliżu żadne warzywa i owoce nie są bezpieczne. Stwierdzam jednak pewien stopień niepoczytalności a także działania pod presją JEGO zachłannej i wiecznie głodnej rodziny.

SĄD: Czy oskarżony chciałby coś na koniec dodać od siebie:

OSKARŻONY: Nie żałuję swoich czynów, nie czuję się winny, to jest silniejsze ode mnie. Jak widzę jakieś warzywo, to zaraz myślę co by z niego ukisić, ewentualnie sfermentować, biorę nóż i morduję bezlitośnie z zimną krwią. Nie mam wyrzutów sumienia, a wszystko to robię dla moich dzieci i żony, dla niej zamordowałbym nawet KARCZOCHA!Proszę o niski wymiar kary, a w razie orzeczenia długoletniego więzienia, proszę o zakład karny z opcją wegańskiej stołówki.

SĄD: Ze względu na stwierdzoną niepoczytalność i niską szkodliwość czynu dla społeczeństwa, orzekam całkowite uniewinnienie

 

8 odpowiedzi do “Przepis na modrą kapustę z burakiem, czosnkiem i miodem”

  1. Świetnie podane danie, znaczy przepis 🙂 Tylko czy aby nie pisze się SWIADEK? 😉 Dopiero zamierzam wkroczyc w świat kiszonek a dzięki temu blogów już mnie urzekly 🙂 Wasza praca jest bardzo cenna, dziękuję. Będę tu często wracał, pozdrawiam 🙂

    1. Takie jest założenie tego bloga.

      1. Wszystko o kiszeniu – na to potrzeba trochę czasu
      2. Tylko rzetelne informacje i sprawdzone przepisy – to również wymaga czasu
      3. Podane w przystępny i dowcipny sposób – tak się milej czyta i więcej zapamiętuje 🙂

      Pozdrawiamy, proszę do nas zaglądać 🙂

        1. Dziękuję.
          Brakuje mi trochę takich wpisów, już dawno nic nie napisałem, ale obiecuję, że nadrobię zaległości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *